Poniedziałek, 1 września 2014

Tagi: VIP Wywiad Telewizja Dziennikarze

Wojciech "Szczapa" Romanowski 27 stycznia 2013, aktualizowano: 16 grudnia 2013

Telewizji nie zostawię nigdy

Z BARBARĄ KOZBER - tłumaczką języka francuskiego, dziennikarką telewizyjną i prasową, radną Rady Miasta Bydgoszczy.

Początek tego roku rozpoczął się dla Ciebie sukcesem w życiu zawodowym: zdobyłaś dwie ogólnopolskie nagrody za swoje programy medyczne, które prowadzisz już kilkanaście lat.


Tak, to prawda. W ciągu ostatnich dwóch tygodni odebrałam dwa wyróżnienia: w Konkursie na Dziennikarza Medycznego Roku organizowanym przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia oraz w najbardziej prestiżowym konkursie w branży medycznej Sukces Roku 2012 – Liderzy Medycyny. Muszę jednak dodać, iż w tym pierwszym Konkursie główny laur przypadł mojej bardzo utalentowanej i sympatycznej koleżance z TVB Małgosi Rogatty, z czego się bardzo cieszę.


To już kolejny raz zauważono Twoją pracę ?


W ubiegłym roku w tym samym Konkursie otrzymałam wyróżnienie, a 2 lata temu główną nagrodę. Jeśli chodzi o drugi Konkurs, Liderzy Medycyny, znalazłam się razem z trzema kolegami z redakcji ogólnopolskich w gronie najwybitniejszych profesorów i doktorów w naszym kraju. I choć w jednym i drugim przypadku nagrodą były dyplomy i przysłowiowe uściski dłoni prezesa oraz wiceministra zdrowia, to satysfakcja jest dla mnie duża. Nie wszystko przecież trzeba przeliczać na pieniądze.

Czyli drzwi telewizji stoją przed Tobą otworem?

O nie, tego bym nie powiedziała (śmiech). I choć moi szefowie: Kasia Marcysiak i Tomek Pietraszak bardzo mi gratulowali, to….w styczniu prawdopodobnie nie będę miała żadnego programu, no może jeden. Nie ma pieniędzy w telewizjach regionalnych, gros programów opiera się na sponsoringu, nasi szefowie bardzo się starają, pukają do różnych drzwi, bo pieniędzy z abonamentu starcza tylko na Zbliżenia i podstawowe programy.

No to z czego będzie żyła Barbara Kozber ?

Na szczęście ratuje mnie fakt, że od ponad trzydziestu lat jestem tłumaczem symultanicznym, konsekutywnym i przysięgłym języka francuskiego. Zresztą od dziecka marzyłam, aby być dziennikarką i poznać język francuski oraz Francję. Udało mi się to zrealizować: znam chyba wszystkie regiony Francji, a w Paryżu byłam kilkanaście razu. Ostatnio z moją 12-letnią wnuczką Marysią. No, a wracając do mojego francuskiego: jak wszystko dobrze się ułoży (a ułoży, bo jestem w tym temacie ogromnie zdeterminowana), to w tym roku moje życie zawodowe może przewrócić się do góry nogami. Więcej nie pisnę ani słówka, żeby nie zapeszyć. Dodam tylko, że mojej kochanej telewizji nie zostawię nigdy.

Jesteś również radną i od lat koordynatorką Europejskich Spotkań Artystycznych – Festiwalu Wielu Sztuk, które w tym roku prawdopodobnie odbędą się w Ostromecku.

Tak, ale i w tym przypadku wiele nie powiem, bo na razie nie ma pieniędzy na realizację tego ciekawego projektu, którego inicjatorem i organizatorem jest prof. Barbara Marcinkowska, koncertująca wiolonczelistka i profesor tytularny Narodowego Konserwatorium w Wersalu. Jeśli chodzi o działalność w Radzie Miasta największą satysfakcję mam, gdy uda mi się pomóc mieszkańcom Bydgoszczy. Polityka mnie nie interesuje.

Czyli jesteś kobietą spełnioną?

O tak, zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Kilka lat temu wróciłam do swojej pierwszej miłości z bydgoskiej „Szóstki”, czyli VI LO.  Powiem szczerze, że takie powroty nie zawsze są łatwe. W naszym przypadku, po 25 latach przerwy, spotkały się dwie dość silne osobowości o niezbyt łatwych charakterach, a zatem nieraz między nami iskrzy (śmiech). Ale mój Tomek, który nie jest porywczy, ani wybuchowy (w odróżnieniu ode mnie) znalazł na mnie sposób: nie odzywa się. I wtedy ja mięknę. Jestem ogromnie dumna ze swoich dzieci

A co porabiają już dorosłe latorośle ?

33-letni syn Krzysztof jest DJ-em w kilku londyńskich klubach, producentem muzyki i …  (z wykształcenia geograf)  kucharzem w znanym klubie jazzowym Vortex w Londynie. Kilka lat temu stwierdził: mamo mamy tak międzynarodowe nazwisko, że zmienię moją ksywę na DJ Kozber. Córka, 24-letnia Magdalena, absolwentka bydgoskiej Akademii Muzycznej, w klasie jednego z najlepszych polskich wiolonczelistów Andrzeja Bauera, od lat krąży po Europie i świecie. Jako wiolonczelista kilkanaście dni temu wróciła z Korei Południowej, a wcześniej koncertowała po Polsce z legendarnym brytyjskim zespołem Smokie. A gdzie ją dalej drogi poprowadzą, nie wiadomo, bo za nią jak i za moim synem nie nadążam. Myślę, że w jej przypadku będzie to Francja, bo Magda kocha ten kraj, tak jak i ja. Uzdolniona muzycznie jest też moja wnuczka Marysia, która ma już za sobą początki gry na skrzypcach i pianinie. Bardzo żałuję, że widzę ja tak rzadko – mieszka w Anglii. Jest prześliczna, ale ta to ma dopiero charakterek!

Dzieci  mają zdolności muzyczne po Tobie?

Chociaż śpiewałam kiedyś w chórze międzyszkolnym, to zdecydowanie dzieciaki odziedziczyły słuch i zdolności po swoim ojcu, który wprawdzie jest prawnikiem, ale i gitarzystą – jak powiedział mój syn – amatorem, ale zaawansowanym. Wiosną Krzysiu, Magda i ich ojciec chcą nagrać razem płytę. Może dołączy do nich Marysia. To może być czad! Po mnie dzieci na pewno odziedziczyły zdolności do języków: Krzysiu biegle włada angielskim, a Magda francuskim.

Komentarze

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 29-01-2013 17:06

    Brak ocen 0 0

    - btelewidz: Ja zostawilem bo ocieplali budynek i usuneli antenę a na pokojowej g.widać

    Odpowiedz

Jest impreza!

forum bydgoskie

Komentowane artykuły

Express Media